Metoda McKenziego

Wyleczyć się samemu, czy oddać się do wyleczenia innym?

Najnowsza medycyna potwierdza, że dla pacjenta najskuteczniejszym i najbezpieczniejszym sposobem na codzienne dolegliwości ze strony pleców jest ruch (aktywność fizyczna, choćby niewielka) i samoleczenie. Zresztą dziś chyba już wszyscy specjaliści są zgodni, że tylko zaangażowanie się samego pacjenta w proces leczenia może przynieść efekty. Liczenie na to, że można wyleczyć się biorąc witaminy, stosując różne zabiegi fizjoterapii, naświetlania czy masaże (co się nazywa leczeniem biernym) jest absolutnie złudne.

Prof. dr hab. med. Artur Dziak, „Bóle i dysfunkcje kręgosłupa”: Pacjent, u którego po ostrym bólu krzyża dochodzi po jakimś czasie do nawrotów dolegliwości nie powinien oczekiwać, że natrafi na kogoś, kto na zawsze uwolni go od cierpienia, lecz powinien liczyć głównie na samego siebie.

W wyżej przywołanej książce znalazłem jeszcze jeden cytat świadczący o tym, że nawet nadmiar zabiegów oferowanych pacjentowi w leczeniu biernym przeważnie nie przynosi pożytku. Wprawdzie cytowany wiersz odnosi się do ogólnego problemu leczenia 200 lat temu, jednak jak ulał pasuje on do dzisiejszego leczenia kręgosłupa. Ignacy Krasicki, współpracownik króla Stanisława Augusta, arcybiskup gnieźnieński, poeta, prozaik i satyryk pisał w Myszeidos, pieśń piąta:
Nacisk doktorów chorego otacza,
Ten radzi chłodzić, ów każe ogrzewać,
Tamten surową dyjetę naznacza,
Drugi tucznymi potrawy nadziewać.
Jeden drugiemu w niczym nie przebacza;
I kiedy wspólnie zaczęli się gniewać,
Król, który zdrowia szczerze sobie życzył,
Wszystkich wypędził, i tak się uleczył.

Michał Choromański, lekarz i pisarz, „Zazdrość i medycyna”: Im dłużej żył i praktykował, z tym większą rozpaczą i zdumieniem przekonywał się, że chory może wyleczyć się jedynie dzięki samemu sobie, i że medycyna nie ma z tym nic wspólnego.

Prof. Damazy Tilgner, światowej sławy chemik, mawiał: „Mam dwóch lekarzy - lewą i prawą nogę.

Przeprost lekiem na całe zło

Życie skazuje nas na przebywanie w ciągłym zgarbieniu i w bezruchu (przy biurku, się w środkach lokomocji, wypoczywając po pracy przed TV). Mózg w takich sytuacjach podświadomie dyktuje człowiekowi reakcję na taką sytuację - jest to przeprost i przeciąganie się. I nie jest ważne, czy ból będzie pochodzić z dysków, więzadeł, torebek stawowych czy z innych struktur kręgosłupa.

Zauważyłem kiedyś ciężko pracującego pracownika branży budowlanej (foto 1). W zasadzie dla kręgosłupa trudno sobie wyobrazić większego przeciążenia: w dużym zgięciu (pochyleniu), dźwigając spory ciężar (młot pneumatyczny) i na dodatek przy towarzyszącej temu wibracji. Kiedy zapytałem go, czy nie odczuwa bólów kręgosłupa, odpowiedział, że czasami. A gdy pytałem go dalej, jak sobie wówczas z tym radzi, odpowiedział, że woła szefa.

 

 

Szef był niedaleko i zgodził się zademonstrować, co wówczas czynią
(foto 2).
Jest to przecież w najczystszym wydaniu leczenie przeprostem.

Mimo to byłbym ostrożnym z polecaniem powyższego sposobu, bo choć logiczny i może często skuteczny, to jednak, moim zdaniem, zbyt drastyczny i przez to ryzykowny. Natomiast przeprosty które wykonujemy sami, tak jak w metodzie McKenziego, czyli bez użycia siły zewnętrznej, daje gwarancję, że zabieg ten będzie łagodniejszy a przez to bezpieczniejszy. Słuchając bowiem organizmu i wykonując przeprost samemu zawsze w porę możemy się zatrzymać, kiedy tylko poczujemy dyskomfort lub ból.

Metoda McKenziego czyli samoleczenie - głównie przeprostem

Oczywiście w medycynie nic nie jest pewne na 100% ani w 100% przypadków. A jednak, kilkadziesiąt lat temu, Robin McKenzie - fizjoterapeuta z Nowej Zelandii - opisał bardzo dokładnie lecznicze działanie przeprostów oddziałujące dość skutecznie na większość osób odczuwających powszechne dolegliwości wynikające z codziennych, mechanicznych przeciążeń kręgosłupa. Całą terapię opracował jako samoleczenie do wykorzystania przez samego pacjenta. Po latach jego metoda stała się na świecie najpopularniejszym, najtańszym, najprostszym i najskuteczniejszym sposobem samoleczenia i zapobiegania powszechnie odczuwanym bólom kręgosłupa. Dodatkowo, poza rolą samoleczenia i pierwszej pomocy, doczekała się całej rzeczy certyfikowanych terapeutów, skupionych w oddziałach Międzynarodowego Instytutu McKenziego.

Wszystko, co opisuję poniżej, przedstawiam w pewnym uproszczeniu, bo z punktu widzenia Pacjenta. Wystarczy to jednak dla zrozumienia zasad metody samoleczenia stworzonej przez Robina McKenzie. W istocie metoda McKenziego jest dużo bardziej skomplikowana. Pełna wiedza potrzebna jest jednak tylko do diagnozowania i leczenia, ale z tym najlepiej zwrócić się do Terapeutów Certyfikowanych.

Podstawowe wiadomości o metodzie McKenziego

Odkrywca metody, jej powstanie i filozofia

Powstanie metody zawdzięczamy żyjącemu do dziś i działającemu w USA nowozelandzkiemu fizjoterapeucie Robinowi McKenzie. A dokładniej: jego spostrzegawczości oraz krytycznemu nastawieniu do fizykoterapeutycznych metod, jakich nauczono go w Szkole Fizjoterapii. Miały one być mu pomocne w leczeniu bólów kręgosłupa, okazały się jednak niewiele warte, bo w większości przypadków zupełnie nieskuteczne.
R. McKenzie swoją praktykę z chorymi na bóle krzyża rozpoczął w latach 50. ubiegłego stulecia. Dość szybko zorienotwł się, że dużo większą, niż fizjoterapia, ulgę w bólach krzyża przynoszą pewne pozycje w ułożeniu ciała lub serie wykonywanych specyficznych ruchów, jakie pacjent jest w stanie sam wykonać. Wieloletnia dalsza obserwacja tego zjawiska zaowocowała powstaniem terapii określanej dzisiaj jako Mechaniczna Terapia Diagnozowania i Leczenia bólów kręgosłupa (Mechanical Diagnosis and Therapy® - MDT) popularnie zwanej metodą McKenziego.
Twórca metody, dając jej nazwę MECHANICZNA, chciał zaakcentować jej odmienność od innych metod leczenia kręgosłupa, takich jak: farmakologiczna, operacyjna, fizjoterapeutyczna (w rozumieniu: naświetlań, prądów galwanicznych) itd. Określenie mechaniczna może nie najlepiej brzmi, ale w czytelny sposób oddaje jej sens: większość odczuwanych powszechnie dolegliwości bólowych kręgosłupa pochodzi od jego mechanicznych przeciążeń, które w sposób mechaniczny powodują przemieszczenia wewnątrz struktur kręgosłupa – doprowadzając do mechanicznej dyskopatii z jej następstwami. Takie mechaniczne zaburzenia wyleczyć można JEDYNIE poprzez mechaniczne zadziałanie w celu przywrócenia tym strukturom właściwego ich miejsca i kształtu - i żadne maści, naświetlania światłem spolaryzowanym czy innym, ogrzewania, chłodzenia ani inne zaklęcia tego nie zrobią.

McKenzie uznał też, że stosowane powszechnie na świecie przez kręgarzy rękoczyny na kręgosłupie (tzw. manipulacje i mobilizacje) często przynoszą więcej szkód niż pożytku i nie powinno się ich stosować u wszystkich i bez specjalnego do tego wskazania. Owszem, można takie zabiegi wykonać, ale w ostateczności, kiedy procedury samoleczniea nie pomogą. Bowiem mikrouszkodzenia, jakie w wyniku takich zabiegów powstają: mikrozrosty, mikrowylewy czy destabilizacje stawów kręgosłupa - dają o sobie znać dopiero po upływie jakiegoś czasu od zabiegu kręgarskiego, przez co najczęściej w ogóle nie są kojarzone z tymi zabiegami. McKenzie twierdzi, że dużo więcej dobrego przynieść może Pacjentowi przemyślany ruch w ramach samoleczenia (autoterapii) – w postaci ściśle dobranych leczniczych ćwiczeń. I zawsze powinno się od tego zaczynać. A dopiero w drugiej kolejności, jeśli to samoleczenie nie odniesie skutku (a czasem tak się dzieje wskutek zbyt daleko posuniętych zmian) dopiero wówczas można myśleć o podejmowaniu bardziej drastycznych procedur. Po co strzelać z armaty do komara - i bez sensu i niebezpiecznie.

5 podstawowych założeń metody McKenziego

(Jest to moje osobiste podsumowanie metody)
1. Organizm ludzki ma wrodzone zdolności do samonaprawy (samoleczenia).
2. Pacjent powinien możliwości te wykorzystać w pierwszej kolejności, zanim zgłosi się do Służby Zdrowia i podda leczeniu biernemu, które najczęściej jest nieskuteczne.
3. Głównym powodem większości powszechnie odczuwanych dolegliwość kręgosłupa jest dominujący w naszym życiu ruch zgięcia (pozycja pochylenia do przodu/zgarbienia).
4. Zgięcie (pochylenie/zgarbienie) generuje czynnik mechaniczny, który oddziałuje na struktury kręgosłupa wywołując w nim przeciążenia prowadzące do ich uszkodzeń.
5. Podstawowym lekarstwem na powyższe jest ruch przeciwny do zgięcia - czyli przeprost.

Choroby, które można leczyć metodą McKenziego

CDN